W najnowszym odcinku podcastu „Wiesz, że…?" bierzemy na warsztat masaż sportowy
Właśnie teraz na stadionach w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie trwa mundial 2026, pierwsze w historii mistrzostwa świata rozgrywane przez trzech gospodarzy jednocześnie. Przeciętny piłkarz przebiega podczas jednego meczu od 10 do 13 kilometrów, a w ciągu sezonu pokonuje ich nawet sześćset. Po każdym takim spotkaniu ciało jest skrajnie wyeksploatowane, przepełnione kwasem mlekowym, stanem zapalnym i mikrouszkodzeniami włókien mięśniowych. Pytanie brzmi: jak przygotować je do kolejnego starcia?
Z pomocą przychodzi masaż sportowy, jedna z najstarszych metod regeneracji w historii sportu. Stosowali go już starożytni Grecy przed igrzyskami, a rzymscy gladiatorzy korzystali z usług swoich masażystów. Dziś jego skuteczność potwierdzają badania naukowe. Już 10 minut masażu po treningu zmniejsza zakwasy o około 30 procent, a masaż wykonany dwie godziny po wysiłku obniża markery uszkodzeń mięśni o około 36 procent w ciągu doby. Masaż przyspiesza krążenie, wspiera układ limfatyczny, rozbija napięcia powięziowe oraz obniża poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu. To dlatego stał się standardowym elementem pracy profesjonalnych drużyn na całym świecie.
Masaż sportowy nie jest jednak zarezerwowany wyłącznie dla zawodowców. Każdy, kto regularnie biega, jeździ na rowerze czy trenuje na siłowni, narażony jest na te same procesy, co piłkarz. Różnica polega jedynie na skali i intensywności. W nowym odcinku podcastu „Wiesz, że…?" Michał Szilling wyjaśnia, co dokładnie dzieje się w ciele podczas masażu i dlaczego dla sportowca bywa on kwestią być albo nie być.
Posłuchaj całego odcinka: https://open.spotify.com/episode/7iwg80nOgcgq1IvAVgaqL4?si=IBrE-FJ6S5KYY3HyQvZoXQ&nd=1&dlsi=6a10b6dd50ea4f60